Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Kilka ciekawych "profesji", których już nie ma

108 666  
317   55  
W dobie strajkujących pielęgniarek, lekarzy rezydentów, nauczycieli itd. musimy przyznać, że praca idealna nie istnieje (no może poza testerem piwa). A co jeśli powiem, że kiedyś było gorzej? Oto profesje, którymi trudnili się niegdyś ludzie, a dziś już mało kto o nich pamięta.

#1. Zmartwychwstawiciel

W XIX w. plagą cmentarną (tak jak teraz łupienie wazonów z kwiatami) było wykopywanie zwłok do celów naukowych na potrzeby uniwersytetów medycznych. Jakież musiało być zdziwienie rodziny, gdy będąc u "sztywnego" w odwiedzinach okazywało się, że ów przodek z wygodnej ziemianki wyskoczył na chwilę po piwo. Profesja porywacza zwłok - to jest coś!

#2. Telefonista...ka


No bo politycznie poprawnie warto powiedzieć, że zajęciem tym trudnili się zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Albo odwrotnie. Machanie ręką z kablem po tablicy z wieloma gniazdami i łączenie rozmów telefonicznych - hmm - można śmiało uznać, że osoby pracujące w tym zawodzie były prekursorami tańca eurodance.

#3. Spławiacz-pontoniarz-akrobata (włóczak)


Bynajmniej nie spławiał natrętnych meneli spod sklepu, a był pracownikiem zaangażowanym w dystrybucję tratw i drwa wzdłuż wartkich rzek do miejsc ich pierwotnego przetworzenia lub przeładunku do innych środków transportu.
W Polsce włóczkowie (od włóczenia drewna) byli zrzeszeni nawet formalnie jako towarzystwo. Tak więc nie w kij dmuchał... a włóczył.

#4. Czytnik


Jeśli chciałeś zostać profesjonalnym e-book readerem, to się spóźniłeś. Jakiś czas temu wyjątkową profesją mógł się pochwalić tzw. głośny czytelnik.
Czytelnicy byli zatrudnieni w fabrykach do głośnego i wyraźnego czytania dla pracowników, aby zapewnić w ten sposób rozrywkę pracownikom i zwiększyć ich wydajność. Gorzej, jak wśród czytników trafił się gość czytający erotykę. Wtedy cała robota stoi.

#5. Latarniany (nie latryniany)


Przed wynalezieniem elektrycznych lamp ulicznych światła zapalano i gaszono ręcznie. Wszystko oczywiście za sprawą popularności nafty. Do obowiązków lampowego było właśnie uruchamianie oświetlenia, uzupełnianie paliwa i pucowanie lamp. Ciekawe, czy dorabiali po godzinach pucowaniem lamp w domach.

#6. Chłopiec z fujarką


No bo jak by inaczej - jest chłopiec, musi być fujarka. Flecista też nie brzmi dobrze, ale to określenie takie raczej książkowe "Flecista z Hamelen". No ten gość, co szczury zaczarowaną fujarką wyganiał (sic!). W Europie co prawda fujarek nie było, ale byli rośli mężczyźni, których zatrudniono do kontrolowania populacji gryzoni. Było to dość trudne i nieprzyjemne zajęcie, ale bardzo ważne i społecznie potrzebne.

#7. Lodołamacz


Na długo przed wynalezieniem lodówek właściwych, czyli Lodo-Freonus-Freonus, istniał zawód lodołamacza. Przez okres zimy zbierał on i przechowywał lód na okres letni. To człowiek tak zimny, że lód sam przed nim pękał.

#8. Budzik


Tak, dobrze czytasz, budzik lub "koziołek" (od trykania) to taka osoba, której zadaniem było wkur..ie budzenie ludzi z rana i umożliwienie dotarcia do pracy na czas.
Ci "specjaliści" pukali do okien i drzwi, dopóki nie byli przekonani, że ich klient nie wstał z łóżka lub rzeczywiście nie ma zamiaru wstać, bo np. zmarł.
Nie znalazłem źródeł na inne formy budzenia w tych czasach, tj. podpalanie czy polewanie lodowatą wodą, więc zostańmy przy tym, że na pobudkę - pukali.

To gdzie się podziały tamte czasy? Kiedyś było lepiej! I masło tańsze.
27

Oglądany: 108666x | Komentarzy: 55 | Okejek: 317 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.11

27.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało